Wyprawy

Samotność na Grenlandii: co robić chorując bez dostępu do świata

Autorka застrzęgła się na izolowanej grenlandzkiej chacie bez internetu i telefonu. Jak sobie radziła z gorączką i katarem daleko od pomocy medycznej?

Renata Czajka · 22 września 2026
Breathtaking view of snowy mountains in Nuuk, Greenland surrounded by icy waters and clear blue skies.
Fot. Peter Platou / Pexels · Pexels License

Pobyt w całkowicie odciętej od świata chacie na Grenlandii zmienia perspektywę na to, czym jest choroba i samotność. Autorka jednego z materiałów o podróżach doświadczyła tej rzeczywistości na własnej skórze, kiedy gorączka i katar zastały ją w miejscu, gdzie najbliższa pomoc medyczna była niedostępna w ciągu godzin, a nawet dni.

Jak daleko od pomocy znajdowała się chata?

Chata położona była na końcu świata — w miejscu, gdzie najbliższe miasteczko oddalało się o 45 minut drogi łodzią. To nie była dystans, który można pokonać pieszo ani samochodem. Oznaczało to, że w razie nagłego pogorszenia się stanu zdrowia, ewakuacja byłaby procesem złożonym, wymagającym mobilizacji zasobów i sprzętu. Dla osoby z gorączką i katarem perspektywa taka nie jest przyjemna — każdy obaw o to, czy objawy się nie pogorszą, nabiera realnego wymiaru.

Jakie możliwości komunikacji były dostępne?

W chacie dostępna była krótkofalówka — urządzenie, które w warunkach izolacji staje się linią ratunkową. Krótkofalówka pozwala na komunikację na dystansie, choć nie oferuje takich możliwości jak nowoczesny internet czy telefon komórkowy. To urządzenie stało się jedynym mostem między chorą osobą a światem zewnętrznym, gdyby sytuacja wymagała interwencji.

Brak telefonu, internetu i zasięgu sieci komórkowej oznaczał, że autorka nie mogła po prostu zadzwonić do lekarza, nie mogła sprawdzić objawów w wyszukiwarce ani skontaktować się ze swoją rodziną. Izolacja była pełna — zarówno fizyczna, jak i informacyjna.

Jak grupa poradziła sobie z sytuacją?

Pozostali członkowie wyprawy postanowili wyjść na spacer, zostawiając chorą osobę samą w chacie. Decyzja ta mogła wynikać z kilku czynników: przekonania, że objawy nie są poważne, potrzeby ruchu i zmian scenerii, czy też planów, które zostały wcześniej ustalone. Dla osoby z gorączką oznaczało to kilka godzin samotności w izolowanym miejscu, z możliwością komunikacji jedynie poprzez krótkofalówkę.

Co to oznacza dla podróżników wybierających się na ekstremalne wyprawy?

Doświadczenie autorki wskazuje na kilka praktycznych lekcji dla każdego, kto planuje pobyt w odciętych od świata lokalizacjach:

Przygotowanie medyczne: Zapasy leków na gorączkę, katar, ból głowy i żołądka powinny być standardem, a nie dodatkiem. W izolacji nawet banalna infekcja może stać się stresującym doświadczeniem bez możliwości szybkiego wsparcia.

Komunikacja awaryjna: Krótkofalówka, satelitarny system komunikacji lub inny niezawodny sposób na kontakt z światem to nie luksus, ale konieczność. Warto wiedzieć, jak go obsługiwać, zanim będzie potrzebny.

Planowanie grupowe: Przed wyjazdem warto ustalić, co się dzieje, jeśli ktoś z grupy zachoruje. Czy wszyscy wychodzą na spacer? Czy ktoś zostaje? Jakie są procedury awaryjne?

Psychika: Samotność w izolacji podczas choroby to doświadczenie, które testuje zarówno ciało, jak i umysł. Przygotowanie psychiczne — wiedza, że jest to czasowe i że istnieje plan — może być równie ważne co zapasy leków.

Grenlandia przyciąga podróżników właśnie tym, że znajduje się na krawędzi cywilizacji. Jednak ta bliskość ekstremum wymaga realnego przygotowania i świadomości ryzyka. Choroba w takim miejscu nie jest dramatem — jeśli się ją przewidzi i przygotuje.

Na podstawie: Podróże Onet. Tekst opracowany redakcyjnie.