Od wspinaczki do rowerowej wyprawy: jak kontuzja zmienia plany
Łukasz Smagała, znany trener wspinaczki, pokonał 3500 km wokół Polski w 15 dni na rowerze.
Rowerowa wyprawa wokół Polski to nie tylko sportowy wyczyn — to historia człowieka, który nauczył się na nowo być sportowcem po tym, jak kontuzja zabrała mu możliwość uprawiania ulubionych dyscyplin. Łukasz Smagała, znany w środowisku wspinaczkowym jako „Smagaś”, w ciągu zaledwie 15 dni pokonał ponad 3500 kilometrów, przemierzając trasę wzdłuż granic Polski. Jednak za tą liczbą kilometrów kryje się znacznie głębsza historia — opowieść o poszukiwaniu siebie, mentalnym resetowaniu i odkryciu nowej pasji.
Dlaczego rower stał się jedyną opcją?
Odpowiedź na to pytanie sięga 2015 roku, gdy Smagała wyjechał do Fontainebleau we Francji na zaplanowany wyjazd wspinaczkowy. Byłem świetnie przygotowany i nastawiony na mocne wspinanie, ale już na początku wyjazdu poważnie skręciłem kostkę — wspomina. Trafiłem do francuskiego szpitala, gdzie polska lekarz zdiagnozowała skręcenie stawu skokowego i uszkodzenie więzadeł.
Problem polegał na tym, że diagnoza była niepełna. Po powrocie do Polski Smagała szybko wrócił do treningów, ignorując sygnały bólu. Dopiero po niemal roku wykonano rezonans magnetyczny, który ujawnił prawdę: w kostce znajdowało się złamanie niewidoczne na zdjęciach RTG, doszło do martwicy kości i poważnego uszkodzenia chrząstki. Rozpoczęła się długa walka o powrót do sprawności — trzy miesiące na kulach, kolejne terapie, zabiegi i rehabilitacja.
Ostatecznie operacja była nieunikniona. Konsultując się ze specjalistami w całej Polsce, Smagała trafiłem do profesora w Warszawie, który skierował go do ortopedy specjalizującego się w leczeniu sportowców. Po zabiegu usłyszał trudną diagnozę: bieganie prawdopodobnie już nigdy nie będzie możliwe na takim poziomie jak wcześniej, wspinanie również miało być mocno ograniczone. Jedyną dyscypliną, którą mógł bezpiecznie uprawiać, był rower.
Jak sport wytrzymałościowy przygotował go do rowerowych wypraw?
Droga Smagały do sportu zaczęła się w dzieciństwie. Razem z młodszym bratem przez dziewięć lat jeździli na treningi do WKS Wawel w Krakowie, mieszkając w Szycach pod Krakowem. Pięć treningów w tygodniu było czymś zupełnie normalnym, weekendy oznaczały zawody lub odpoczynek po nich. To doświadczenie wytrzymałościowe, zdobyte w lekkoatletyce, stało się fundamentem dla jego późniejszych sportowych przedsięwzięć.
Rower był obecny w jego życiu od najmłodszych lat — każdy trening do WKS Wawel zaczynał się od dziesięciokilometrowego dojazdu, potem odbywał się właściwy trening, a później wracali do domu tą samą trasą. Pierwsze rowery to były zwykłe BMX-y, ale już wtedy marzyłem, żeby pojechać gdzieś dalej — nie tylko na trening, ale po prostu w drogę. To było jedno z tych dziecięcych marzeń, które długo pozostawało gdzieś z tyłu głowy.
| Etap kariery sportowej | Dyscyplina | Okres | Znaczenie |
|---|---|---|---|
| Dzieciństwo | Lekkoatletyka | Od najmłodszych lat | Fundament wytrzymałości, pięć treningów tygodniowo |
| Okres przejściowy | Wspinaczka sportowa | ~17 lat | Zmiana kierunku z powodu kontuzji kolan, wspinanie na czas |
| Rozwój | Bouldering | Po 2015 roku (przed kontuzją) | Bardziej doświadczone wspinanie, wyjazdy w skały |
| Rehabilitacja i nowa droga | Rower | Od 2015 roku | Jedyna bezpieczna dyscyplina po operacji kostki |
Czy wyprawa była zaplanowana jako sportowy challenge?
Nie. To jest kluczowa różnica między wyprawą Smagały a typowymi sportowymi wyzwaniami. Każda z tych wypraw rowerowych trochę wydarzyła się spontanicznie — mówi on. Zarówno podróż z Zakopanego na Hel w ubiegłym roku, jak i ostatnia wyprawa wokół Polski wynikały bardziej z potrzeby chwili.
Ta ostatnia podróż miała przede wszystkim wymiar mentalny. Potrzebowałem czasu dla siebie, odcięcia się od ludzi i pobycia sam na sam ze swoimi myślami — wyjaśnia. To właśnie było dla niego najważniejsze. Aspekt sportowy pojawił się niejako przy okazji, wynikając bardziej z jego charakteru i z tego, co działo się w trakcie drogi, niż z wcześniej przygotowanego planu.
Oczywiście zawsze mam jakiś cel, bo tak funkcjonuję — dodaje. Przez całe życie uprawiałem sport, dlatego naturalnie wyznaczam sobie pewne granice, czy to czasowe, kilometrowe, czy związane z przewyższeniem. Jednak tym razem celem nie było pobicie rekordu czy udowodnienie czegoś światu, lecz osobista transformacja i znalezienie równowagi.
Co oznacza ta historia dla osób zmagających się z kontuzjami?
Dla każdego, kto doświadczył poważnej kontuzji lub zmuszony był zmienić swoją sportową ścieżkę, historia Smagały nosi ważną lekcję: koniec jednej drogi nie musi oznaczać końca sportu czy przygody. Wręcz przeciwnie — może to być początek czegoś zupełnie nowego i równie satysfakcjonującego.
Smagała nie poddał się po diagnozie lekarza. Jeszcze w trakcie rekonwalescencji, gdy miał opatrunki po operacji, codziennie wsiadał na rower i kręcił kolejne kilometry. Początkowo była to wyłącznie rehabilitacja, ale z czasem stała się pasją. Jego historia pokazuje, że sport może być nie tylko konkurencją czy wyzwaniem dla ego, ale także narzędziem do poznania siebie, pracy nad psychiką i odnalezienia równowagi w życiu.
Wyprawa wokół Polski w 15 dni to nie tylko liczby — to symbol transformacji człowieka, który nauczył się słuchać swojego ciała i swojej duszy jednocześnie. To opowieść o tym, że czasami największe wyzwania nie są zapisane w harmonogramie treningów, ale rodzą się z potrzeby chwili i głębokich refleksji nad tym, kim jesteśmy naprawdę.
Na podstawie: Outdoor Magazyn. Tekst opracowany redakcyjnie.